Cukierek albo psikus, czyli strachy na lachy

Halloween od lat budzi kontrowersje. Spora grupa ludzi – a w niej również niektórzy moi znajomi – chce widzieć w tym (niby) święcie, coś więcej niż tylko okazję do dobrej zabawy. Wspiera ich w tym Kościół Katolicki, używając w tym kontekście dość mocnych słów, takich jak: demony, złe moce, opętanie, a nawet –  sam diabeł i jego podstępne knowania. Czy nie ma w tym odrobiny przesady?

Lubię rozumieć co się do mnie mówi, ale przyznaję, że nie zawsze mi się to udaje. Tak jest w przypadku Halloween i wrogości z jakim niektórzy je traktują. Korzenie Halloween sięgają najważniejszego celtyckiego święta Samhaim obchodzonego jakieś 2000 lat temu. Wierzono, że podczas tego święta zmarli tłumnie odwiedzają świat żywych. Co do celu ich wizyty istnieją rozbieżności. Niektóre źródła mówią, iż podczas święta żywi zgodnie spędzali cały dzień ze swoimi zmarłymi, biesiadowali z nimi, rozmawiali, a celtyccy kapłani korzystając z obecności duchów, przepowiadali przyszłość. Inne źródła podają jednak, że duchy zmarłych szukały żywych, aby zamieszkać w nich przez okres następnego roku. Celtowie, żeby do tego nie dopuścić, gasili ogniska, kaganki i pochodnie, aby ich domy wyglądały na zimne i niegościnne. W obu przypadkach standardową czynnością było składanie duchom ofiar, mniej lub bardziej krwawych (choć tu też pojawiają się rozbieżności, zwłaszcza co do owej “krwawości”).

To oczywiście pewien skrót i uproszczenie w opisie, ale czy coś z tych tradycji i obrzędów przetrwało do dzisiaj? Uszczegółowię pytanie, czy jakikolwiek element współczesnego świętowania Halloween przypomna te starożytne obrzędy? Moim zdaniem – nie, i to w najmniejszym stopniu. A co przypomina? Wizualnie: karnawał, ostatki (zapusty), merytorycznie – absolutnie nic. To puste (niby) święto. Współczesne Halloween to dla dzieciaków po prostu okazja do przebrania się w nieco upiorne stroje i czerpania z tego czystej dziecięcej radości. Cukierek albo psikus – tutaj tkwi cała idea, a jest nią po prostu zabawa. Może jestem naiwny, ale nie widzę tu niczego więcej.

Obecnie Halloween to (niby) święto całkowicie świeckie. Nie ma absolutnie żadnego związku z wiarą. Znam sporo osób, które dokładnie w ten sam sposób traktują wigilę świąt Bożego Narodzenia. Oczywiście wigilia jest świętem rodzinnym, więc to zupełnie inna kategoria i waga, ale rzecz w tym, że dla wielu nie ma w ogóle wymiaru religijnego. Zatraciła swój pierwotny charakter i zaczęła żyć swoim własnym życiem. Z Halloween jest podobnie – to nie jest święto podczas którego oddaje sie cześć demonom i pielęgnuje czarną magię. To po prostu święto dobrej zabawy. I tyle. Po co doszukiwać się drugiego dna? Czy naprawdę wszystko trzeba traktować tak strasznie serio?

Nawet jeśli nie wszystkich przekonuję, a wiem, że nie jestem w stanie tego zrobić, to i tak mam nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy wyzywać od diabelskiego nasienia, dzieci, które – zupełnie nieświadome meandrów logiki dorosłych – mimo wszystko zapukają dzisiaj do Waszych drzwi i z uśmiechem na ustach wykrzyczą: “Cukierek albo psikus!”.

 

Foto: Rawpixel.com

 


Chcesz podzielić się swoją opinią na temat rodziny, dzieci lub Kutna jako miejsca sprzyjającego (bądź nie) rodzinom i dzieciom? Napisz do nas na adres biuro@[nazwa naszej strony]. Opublikujemy Twój felieton w dziale “Moim zdaniem”.

Powiadom mnie!
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments