Obietnice “na dziecko”

Sezon wyborczy w pełni. W najlepsze trwa festiwal obietnic, tych mniejszych i tych większych, odpowiadających na społeczne oczekiwania lub wręcz przeciwnie – zupełnie do nich nieprzystających. To czas zobowiązań bardziej lub mniej fantazyjnych, ale zawsze składanych z absolutnym przekonaniem, co do ich wykonalności. Jeśli przy tej okazji warto o czyms pamiętać, to bez wątpienia jest to zasada ograniczonego zaufania.

Co ciekawe, w tym roku kandydaci na samorządowców dostrzegli również potrzeby dzieci i rodzin. Czym chcą nas, rodziców, przekonać do oddania cennego głosu? Wbrew pozorom jest tego trochę, co z jednej strony cieszy, a z drugiej może trochę niepokoić, bo przecież, w większości przypadków, na realizację tych obietnic konieczne będzie zabezpieczenie konkretnych środków finansowych. A skąd samoorządowcy je wezmą? Zapewne w ostatecznym rozrachunku z naszych kieszeni, przynajmniej w jakiejś części. Ale to temat na inne rozważania, i raczej nie w tym miejscu.

Wracając do meritum, gdybyśmy zapytali nasze najmłodsze dzieci, które z obietnic są najbliższe ich sercom, to bez wątpienia byłyby to pomysły związane z tworzeniem miejsc rekreacji. A tutaj przynajmniej dwa ugrupowania (wraz z kandydatami na prezydentów) mają dla najmłodszych ofertę: jedni chcą co roku budować nowy, duży plac zabaw, drudzy obiecują centrum zabaw dla dzieci. Do starszych dzieci i młodzieży skierowana jest propozycja trzeciego ugrupowania, które chce wybudować centrum aktywnej rozrywki (a w nim m.in. skatepark, park linowy, minigolf i inne).

Sztandarowe punkty dwóch ugrupowań dotyczą instytucji opiekuńczo-wychowawczych dla najmłodszych. Oba komitety, dublując się jednocześnie, obiecują zlikwidować opłaty za pobyt dzieci w żłobkach i przedszkolach, deklarując dodatkowo wprowadzenie bezpłatnego wyżywienia dla maluchów tam uczęszczających. Bez wątpienia te propozycje są jednymi z bardziej kosztownych i stanowiłyby spore obciążenie dla budżetu miejskiego. Mówiąc o dużych obciążeniach dla budżetu miasta, nie sposób pominąć propozycję innego komitetu, który chce zaoferować świeżo upieczonym rodzicom miejskie becikowe. Kilka ugrupowań chce wprowadzić bezpłatną komunikację miejską dla dzieci i młodzieży (niektórzy mówią nawet bezpłatnej komunikacji dla wszystkich mieszkańców). Miłym akcentem jest plan zwiększenia ilości miejsc parkingowych dla rodzin z dziećmi i kobiet w ciąży – tego nigdy za wiele.

A jakie propozycje dla dzieci, uczących się w szkołach? Ciekawe oferty dotyczą edukacji pozalekcyjnej. Pomysł jednego z ugrupowań to darmowe korepetycje dla uczniów, drugie proponuje system odrabiania prac domowych w szkołach, pod okiem nauczycieli, a trzecie – pozyskanie rządowych środków na dodatkowe zajęcia pozalekcyjne (np. na naukę jezyków obcych). Propozycją z potencjałem są świetlice weekendowe. Z pewnością jest to jakiś kierunek, na razie bardzo ogólny, ku zagospodarowaniu wolnego czasu naszych dzieci. Pytanie, czy tego typu świetlice byłyby w stanie stworzyć na tyle atrakcyjną ofertę, aby dzieci i młodzież bez przymuszania chciały z niej korzystać? Ogólny pomysł to jedno, szczegółowa realizacja – drugie. Poczekamy, zobaczymy, ale osobiście trzymam kciuki, bo jestem już nieco znudzony propozycjami w rodzaju: “dzieciaki nie mają co ze sobą robić, więc wybudujemy im boisko” (tak, jakby boisko było panaceum na wszystkie bolączki wychowawcze).

Pozwoliłem sobie na ten krótki przegląd wyborczych propozycji w kontekście kutnowskich rodzin, ale przede wszystkim w kontekście ich atrakcyjności dla naszych dzieci, ponieważ z punktu widzenia rodzica mają one znaczenie. Celowo nie podawałem nazw komitetów wyborczych, bo to, po pierwsze, nie jest materiał wyborczy, a po drugie serwis KutnoRodzinne.pl nie opowiada się po stronie żadnej z opcji politycznych. Każdy, kto wyrazi zainteresowanie tą czy inną propozycją, łatwo ustali, który komitet jest jej autorem – ulotki, gazetki i ogłoszenia prasowe już zalewają nasze skrzynki pocztowe, wystarczy do nich zajrzeć.

Z całą pewnością jedne obietnice będzie łatwiej zrealizować, inne trudniej, bo będą wiązały się w większymi kosztami. Być może wśród nich znajdują się pomysły zupełnie oderwane od rzeczywistości, ale nie mnie to oceniać. Ale ponieważ kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami, a kandydatów – jeśli chodzi o ich deklaracje – często ponosi ułańska fantazja, pozwolę sobie na małą postawę życzeniową. Od kilku lat, gdy wraz z rodziną wyjeżdżam na wakacje nad polskie morze, ciągle pada deszcz lub – w najlepszym wypadku – niebo jest bezdusznie zachmurzone. Zimą, dla odmiany, muszę niemal modlić się o cud, aby śnieg zagościł u nas trochę dłużej niż przez kilka dni, bo chciałoby sie ulepić z córkami bałwana. Tymczasem, gdy zima w niczym nie przypomina zim, które pamiętam z dzieciństwa, sam czuję się trochę jak bałwan. Czekam na kandydata, który wykaże się polotem i w przypływie (zdrowej) miłości do dzieci obieca coś naprawdę ekstra, np. obfity śnieg zimą i prażące słońce latem. Zdziwieni? Mnie tego brakuje od lat. Naprawdę. I ktoś mógłby to systemowo naprawić. Ale najpierw – obiecać 🙂

Foto: pixabay.com

 


Chcesz podzielić się swoją opinią na temat rodziny, dzieci lub Kutna jako miejsca sprzyjającego (bądź nie) rodzinom i dzieciom? Napisz do nas na adres biuro@[nazwa naszej strony]. Opublikujemy Twój felieton w dziale “Moim zdaniem”.

Powiadom mnie!
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments