Rodzic jest jak latarnia

“Kiedy byłem małym chłopcem, hej…”, takim naprawdę małym, w wieku dwóch, trzech, a może czterech lat, mój świat był bardzo mały. Prawie tak mały jak ja. Ale wspierał się na niezwykle solidnych filarach – na moich rodzicach i dziadkach. Dzisiaj kiedy obserwuję moją młodszą córkę, wiem, że jej świat nie różni się bardzo od mojego sprzed prawie 40 lat. Dlatego potrafię sobie wyobrazić ewentualne konsekwencje moich rodzicielskich błędów, a przede wszystkim braku miłości wobec własnych dzieci. Bo kiedy upadają filary, rozsypuje się cały świat.

Być może nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, ale rodzice, dziadkowie lub bezpośredni opiekunowie, są nie tylko filarami, swoistymi podporami świata małego dziecka. Są także latarniami, które zawsze wskazują stały ląd, gdy tylko dziecko wypłynie na szersze wody. Taki maluch wie, że cokolwiek się wydarzy, zawsze będzie bezpieczny. Dzięki latarniom, nie wyobraża sobie nawet, że mogłoby przytrafić mu się coś naprawdę złego. A jeśli już coś takiego się zdarzy, to ufa, że rodzic-latarnia wskaże mu drogę do wybawienia z opresji.

Co dzieje się w głowie małego dziecka, gdy latarnia lub filar słabną, wiązka światła latarni staje się mętna i niewyraźna, a filar zaczyna się kruszyć i chwiać? Nie odkryję Ameryki – to wszystko odbija się na świecie dziecka. Dziecko pozbawione tego naturalnego wsparcia, zostanie przedwcześnie siłą wepchnięte do świata dorosłych. I co gorsza samodzielnie będzie musiało poznać często surowe i zawiłe reguły rządzące tym światem.

Rodzic jest jak latarnia i latarnik w jednym, a rodzicielstwo to swego rodzaju służba. Nieważnie jakimi ludźmi byliśmy do tej pory, nieważne jakie grzeszki mamy na sumieniu, ile niezbyt mądrych lub nawet złych rzeczy dokonaliśmy w życiu. Z chwilą, w której zostajemy rodzicami, zapala się w nas światło latarni, w które będą się odtąd w ufnością wpatrywać najpiękniejsze oczy na świecie – oczy własnego dziecka. Rodzicielstwo to jednostronna umowa, zobowiązanie, którego złamanie jest gorsze niż zdrada.

Pozwolę sobie na osobistą teorię. Uważam, że dorosłymi ludźmi stajemy się dopiero wówczas, gdy zostajemy rodzicami lub opiekunami (niekoniecznie dzieci, również zwierząt). A ujmując rzecz bardziej precyzyjnie – dopiero wtedy przechodzimy test na dorosłość. Dopóki zajmujemy się wyłącznie sobą, wciąż jesteśmy bardziej dziećmi niż dorosłymi.

Kiedy moja młodsza córka wtula się we mnie podczas snu widzę w niej małą, niewinną, ale przede wszystkim bezgranicznie ufającą mi istotę. Gdybym któregoś dnia, przez swoją głupotę lub samolubność, wygasił światło mojej latarni i pozbawił tę istotę poczucia bezpieczeństwa, oparcia oraz rodzicielskiej miłości, byłaby to jedna z najgorszych rzeczy jakie mógłbym zrobić w życiu. Mam nadzieję, że wystarczy mi mądrości, aby do tego nigdy nie doszło.

Dlaczego piszę o młodszej córce, a nie o obu? Starsza w tym roku rozpoczęła naukę w IV klasie. Bez wątpienia w jej świecie rodzice i dziadkowie są ważni, nadal są solidnymi filarami. Ale obok nich pojawił się nowy filar – koleżanki i koledzy. Choć mogłoby się wydawać, że ten nowy filar wprowadził nowy punkt podporu, to jednak paradoksalnie – w moim odczuciu – zamiast wzmocnić, zachwiał stabilnością świata mojej starszej córki. Została zachwiana pewna równowaga wartości. Córka jakiś czas temu rozpoczęła w życiu nowy etap, w którym w budowaniu jej świata zaczęły aktywnie uczestniczyć inne osoby. My, rodzice, nadal czuwamy i staramy się oświetlać świat córki, ale ona już nie zawsze chce korzystać z naszego wsparcia. Często wybiera inne ścieżki wskazane przez np. koleżanki. Bywa, że są to ślepe uliczki, ale ich wybór jest już w pełni świadomą decyzją, w którą nie zawsze możemy ingerować. Jako rodzice, musimy się z tym pogodzić. Jako rodzice musimy się pogodzić z tym, że taka jest kolej rzeczy, a nasza starsza córka z impetem wbiegła już na ścieżkę do dorosłości.

Nie zmienia to faktu, że światło naszych latarni będzie dla niej świecić zawsze.

 

Foto: pixabay.com

 


Chcesz podzielić się swoją opinią na temat rodziny, dzieci lub Kutna jako miejsca sprzyjającego (bądź nie) rodzinom i dzieciom? Napisz do nas na adres biuro@[nazwa naszej strony]. Opublikujemy Twój felieton w dziale “Moim zdaniem”.

Powiadom mnie!
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments